Od kilku lat pracuję w środowisku korporacyjnym i niejednokrotnie słyszałem od znajomych: Stary, najgorzej, korpo jest złe… Duży przemiał, brak możliwości pracy przy ciekawych projektach, innowacyjność i nowe idee zabijane przez odgórne wymagania. Naprawdę jest aż tak tragicznie?  

Rzeczywiście, o wielkich sukcesach Design Thinking czy innowacyjnych usługach mówi się głównie w kontekście startupów, a nie korporacji, ale czy słusznie?  

Przyczyną takiego myślenia nie jest jednak fascynacja społeczeństwa i samej grupy zawodowej UXów nowymi produktami i firmami - znacznie częściej chodzi o postrzeganie dużych marek przez pryzmat ich dotychczasowej działalności. Przykładowo Empikowi, który przez ostatnie 60 lat sprzedawał książki, muzykę i filmy, trudno jest zbudować wizerunek innowacyjnej platformy, gdzie możemy kupić dosłownie wszystko. Podobnie jak sklepy Żabka i ich koncept "Żabka Galaxy", przez długi jeszcze czas nie będą nam się kojarzyły ze sklepami przyszłości.

Co w takim razie przemawia na korzyść korporacji, a co jest bezsprzecznym atutem mniejszych firm?

Procesy

UX/UI Design to wciąż nowa dziedzina. Pracując na tych stanowiskach, codziennie obcujemy z nowymi technologiami i mamy świadomość znaczenia roli UX w projekcie. Niekoniecznie jednak zdajemy sobie sprawę, jak wiele osób w naszych firmach nie ma pojęcia, czym tak na prawdę się zajmujemy… Uwierzcie, nie jestem pewien czy ktokolwiek w moim dziale HR będzie potrafił rozwiązać ten enigmatyczny skrót ‘UX’ :).

W Polsce świadomość użyteczności i potrzeb użytkownika w dużych firmach wzrasta od niedawna, a pozycja działów UX/UI wciąż nie jest mocna. Aby osiągnąć odpowiedni poziom świadomości potrzeba czasu, wielu wygranych potyczek i poparcia ze strony zarządu. To w jaki sposób zmienia się podejście do UX w korporacjach, świetnie opisuje Jakob Nielsen w Corporate UX Maturity.

Inaczej jest w start-up’ach i małych firmach. Design Thinking jest tam zaimplementowany już na samym początku, nie tylko na etapie tworzenia projektu, ale w trakcie budowania zespołów i struktury organizacyjnej firmy.

Produkt

W przeciwieństwie do małych firm i agencji podwykonawczych, w korporacjach pracujemy zazwyczaj przy kilku produktach, które cały czas są rozwijane i doskonalone. O ile nie zlecamy części pracy na zewnątrz, mamy okazję uczestnictwa i zabierania głosu w całym procesie rozwoju, od spotkań z klientami, poprzez makietowanie, design, współpracę z programistami, aż po wdrożenie i testy produktu.

Jest to o tyle ciekawe, że nie ograniczamy się jedynie to „klepnięcia makiet” i przystąpienia do kolejnego projektu, a mamy szansę poznać całokształt modelu tworzenia produktu lub usługi. Ogromną zaletą jest też możliwość stania się specjalistą w określonej dziedzinie, co znacznie podwyższa naszą wartość na rynku pracy. Kto lepiej zaprojektuje sklep internetowy niż były pracownik Allegro, Empiku lub RTV Euro AGD?

Różnorodność

Pomijając pracę nad głównymi produktami, podobnie jak w agencjach, mamy możliwość znalezienia odskoczni w postaci innych, mniejszych i ciekawszych projektów. Korporacje mają duże zapotrzebowanie na narzędzia wewnętrzne, a także okresowe akcje marketingowe lub HRowe. Narzędzia wewnętrzne (na przykład CMSy), a także systemy sprzedaży albo ustalania cen są często „szyte na miarę”, ze względu na niestandardowe potrzeby firmy. Wszystko to daje nam możliwość obcowania i współpracy z innymi działami, dowiedzenia się czegoś nowego o funkcjonowaniu firmy i branży.

Dodatkowo, w większości przypadków duża korporacja to także duży budżet i skala zasięgu produktu. Jest to ogromna zaleta dla projektantów, którzy chcą prowadzić badania użyteczności osobiście i nie zlecać ich na zewnątrz. Ponadto, duży zasięg i wielokanałowe podejście biznesowe pozwala nam projektować nie tylko narzędzia webowe, ale również na inne nośniki – punkty informacji dla klienta, sposoby dostawy i odbioru zamówień, a nawet kasy samoobsługowe.

Klienci

W ciągu ostatnich kilku lat udało mi się stworzyć kilka ciekawych funkcjonalności i narzędzi od zera, ale również zlecać część rzeczy na zewnątrz ze względu na ograniczony czas wdrożenia lub zasoby. Z tych doświadczeń, ale również opowiadań znajomych pracujących w różnego rodzaju agencjach, zauważyłem, że stara zasada „Klient nasz pan” wciąż obowiązuje.

Jeżeli chodzi o „agencyjny UX” owszem, nawet będąc podwykonawcą danego projektu, możemy próbować przekonać klienta w konstruktywny i sensowny sposób o tym, że coś się nie sprawdzi, że jest wbrew zasadom UX, ale w momencie gdy zleceniodawca się uprze, nie możemy właściwie nic zrobić.

W dużych firmach natomiast, kiedy jesteśmy zatrudnieni na danym stanowisku, otrzymujemy też określone kompetencje i prawo głosu. Z założenia przyjmuje się, że mamy potrzebną wiedzę i doświadczenie. Podczas prac z klientami wewnętrznymi (innymi działami) mamy zdecydowanie więcej do powiedzenia, niż wykonując pracę dla klienta zewnętrznego.

To korpo czy agencja?

Szczerze mówiąc, żeby zdecydować czy wolimy pracę w dużym korpo, czy małej agencji, obie możliwości najlepiej sprawdzić na własnej skórze. Agencja (lub start-up) to przede wszystkim innowacyjne podejście i przyjazna atmosfera. Korporacja natomiast bez wątpienia pomaga wyspecjalizować się w określonej dziedzinie i zwiększyć skalę oraz zasięg naszych projektów.

Nie należy jednak zapominać, że w obu przypadkach cel jest podobny: pracujemy z ludźmi, a nasza praca przyczynia się znacznie do sukcesu projektowanej usługi.